Dostałam skierowanie na rehabilitację stacjonarną w przychodni, pojechałam się zapisać - cóż, niestety do końca roku nie ma miejsca, całe szczęście w innej przychodni w pierwszego czerwca będą zapisywać na drugą połowę roku także się załapię. Zawiozłam też ponowne skierowanie na oddział - kolejka jakieś 4,5 roku, no chyba, że będzie gorzej. Lepiej już nic nie dodawać.
Ostatni zjazd w szkole za mną, teraz przede mną 18/19.06 egzaminy państwowe. Szkolenie w toku, w sumie byłam dopiero na pierwszych zajęciach, ale ogólnie wrażenia jak najbardziej pozytywne. Szkoda tylko, że zjazdy są dwa razy w miesiącu i ciężko się będzie wyrwać gdzieś na dłużej.
Dlaczego wszyscy dzwonią tylko i wyłącznie wtedy gdy coś chcą? :/
Irytuje mnie to i to coraz częściej.
4,5 roku?? bez komentarza..... :/
OdpowiedzUsuńNFZ to naprawdę nieudolna komórka naszego kraju, nie mówię tutaj o lekarzach bo specjalistów mamy naprawdę bardzo dobrych, szkoda tylko że państwo nie daje nam możliwości by korzystać z ich wiedzy. Dlaczego? Twój czas oczekiwania na przyjęcie na oddział, albo rehabilitację ociera się o prawdziwy absurd, a miesięcznie 250zł się należy. Bardzo proszę wszystkich, nie wyżywajmy się na lekarzach i pielęgniarkach bo Oni naprawdę nie są winni, że ten system tak działa. KONIEC, bo zaraz zejdę na temat polityki… a o polityce i religii nienawidzę rozmawiać.
OdpowiedzUsuńUcz się i walcz o swoje wykształcenie, teraz poświęcisz wakacje ale potraktuj to jako inwestycję w siebie. Pamiętaj, że po egzaminach też będzie piękna pogoda (nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwy ubiór) i wtedy odbierzesz swój uczciwie zapracowany urlop i odpoczynek po zakuwaniu na egzamin.
Taka jest mentalność ludzi XXI wieku. Wszyscy są zaganiani, gonią za kasą i sławą, a zapominają o kontaktach między ludzkich. Dlatego właśnie psychologowie mają pełne ręce roboty. Dlaczego? Psycholog to nikt inny jak przyjaciel za pieniądze, nauczony tylko bardziej słuchać i konkretniej zadawać pytania. Ustaw sobie na FaceBook’u, lipną datę urodzin zobaczysz, że 95% ludzi da się na to nabrać, jak nie 99,9%. Kontakt z innym człowiekiem wymuszony jest tylko i wyłącznie w celach „biznesowych”, bo na telefon w celu zwykłej rozmowy towarzyskiej nikt już nie ma czasu.
// pozdrawiam
// bonesimmortal.blog.pl
Tyle czasu? To się nadaje do telewizji...:/
OdpowiedzUsuńHm... Ja też dzwonię do kogoś, gdy coś od niego chcę. Jeśli ten ktoś chce i może, to mi to da. I odwrotnie: Do mnie też dzwonią, gdy coś chcą. Jeśli chcę i mogę, to dam odpowiedź pozytywną. Przecież nawet jeśli ktoś zadzwoni tylko dlatego, że chce po prostu porozmawiać, to też dzwoni dlatego, że czegoś chce - porozmawiać. Myślę, że niesłusznie masz o to żal, niepotrzebnie się tym dołujesz. Bo to tak po prostu jest...
OdpowiedzUsuńAniu, ja sądzę że tutaj autorce nie chodzi o chęć porozmawiania, tylko o coś materialnego. Pomóż załatwić to, pomóż załatwić tamto, znasz się na komputerach, wpadnij naprawić bo się zepsuł, a gdyby działał sprawnie to nikt by się nie odezwał. Jak ja słyszę rozmowę pokroju, cześć co słychać, słuchaj bo mam biznes… to mam ochotę rzucić słuchawką. Dlaczego coraz mniej jest rozmów bezinteresownych? Czystej ciekawości co słuchać u drugiego znajomego? Zwykłej niezobowiązującej rozmowy… nawet o codzienności.
OdpowiedzUsuń// pozdrawiam
// bonesimmortal.blog.pl
Czy właśnie dlatego jest taki wielki popyt na blogi?
Ta notka dała mi do do myślenia, Bonesimmortal. Napisałam co napisałam w powyższym komentarzu, bo ja tak mam, a każdy sądzi według siebie. Raczej nie dzwonię do ludzi ot tak, bo uważam, że dzisiaj mało kto ma czas na zbyciu (jakże zazdroszczę ludziom, którzy mają ten czas!). To jest straszne, ale tak jest.
UsuńJeśli ktoś poprosi mnie o pomoc, to chętnie jej udzielam, natomiast - przyznaję się bez bicia - denerwuje mnie wpadanie po nic, 'na kawkę'. Ja po prostu nie mam na to czasu. I nie z każdym mam ochotę pić kawkę. A jeśli to ja mam jakąś potrzebę czy ochotę na rozmowę, to wtedy ja o to proszę. Ludzie się dopierają - obopólnie. Czyżbym była nietypowa?
Jeśli ktoś mi nie powie, że czegoś potrzebuje, to skąd mam to wiedzieć? Czy nie lepiej jest po prostu powiedzieć, zamiast oczekiwać, że ktoś się domyśli? Ja akurat jestem typ bardzo niedomyślny, więc może dlatego mam takie podejście do sprawy. Moi bliscy i znajomi wiedzą, że do mnie trzeba mówić wprost :)
Pozdrawiam Cię serdecznie
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
UsuńA ja nie wierzę, że ktoś nigdy nie ma czasu. Dla mnie to jest tylko wymówka. Jak ktoś chce, to czas się znajdzie. A nie ma chyba nic przyjemniejszego niż wpadanie do siebie na kawę, albo gadanie godzinę przez telefon o niczym. Ale to ja - istotka, która nie wyobraża sobie życia bez ludzi, która żyje dzięki ludziom i dla ludzi.
UsuńPozdrawiam :-)
No i wyszłam na odludka czy innego egoistę. Oraz ściemniacza. Więc lepiej nie brnąć dalej.
UsuńPozdrawiam :)
Anno, po prostu wyraziłaś swoje zdanie, a w tym przecież nic złego. Dokładnie, chodziło mi o to co stwoerdziła Bonesimmortal (może rzeczywiście nie wyraziłam się dosyć jasno), właśnie o tą materialność podczas dzwonienia, typu: "pomóż przy czymś", "pojedź ze mną do ..." itd. Do mnie tylko w takich sprawach dzownią, a broń boże żebym ja o cokolwiek poprosiła, to już by nie przeszło. Podobnie jak dziewczyny uważam, że u niektórych "brak czasu" to jest po prostu zwykła wymówka. Rozumiem, że ktoś może nie mieć czasu, ale wydaje mi się, że gdyby ktoś chciał to znalazłby choćby 5 minut na rozmowę, tylko trzeba chcieć, a z tym już jest niestety problem.
UsuńAnna, ja broń Boże nie miałam zamiaru oceniać Ciebie. Nie znam Cię, więc nie mam pojęcia jak wygląda Twoje życie. Ja jestem typem nie wyobrażającym sobie życia bez ludzi, ale rozumiem, że inni tak nie mają. Ale co do braku czasu to uważam tak jak uważam. Nigdy nie uwierzę, że w tygodniu całym, miesiącu nie potrafi znaleźć dla kogoś choćby pół godzinki. Po prostu ktoś woli się wyspać/obejrzeć film/posiedzieć na necie/poczytać książkę. Każdy ma swoją listę priorytetów...Rozumiem, że inni nie mają mnie w dowodzie wpisanej, nie mają obowiązku znaleźć dla mnie chwili, ale dziwnie się czuję widząc, że jak ktoś mnie potrzebuje to znajdę czas, a gdy ja potrzebuję kogoś to 'sorry mam inne plany'. Każdy ocenia wg własnych doświadczeń. Ja mam takie jakie mam i stąd moje wnioski i mój sposób myślenia. I chyba bardziej egoistą jestem ja, bo wymagam od innych, żeby znaleźli dla mnie czas gdzieś pomiędzy swoimi megaważnymi sprawami do załatwienia.
Usuń"Kto chce - szuka sposobu,
kto nie chce - szuka powodu".
:D
Alis, ale ludzie, którzy nie mają czasu dla siebie czy na czcze pogaduszki, mogą nie mieć go właśnie dlatego, że poświęcają go (i się) dla innych. Nie, nie piszę o sobie (żeby nie było), ale może tak być - i często bywa. Zareagowałam na poziomie ogólnym, że tak powiem, choć wiadomo, że każdy jakoś tam sądzi według siebie czy według własnych doświadczeń czy obserwacji.
UsuńNa blogu operujemy tylko słowem, więc nieporozumienia trzeba wkalkulować. Najważniejsza jest dobra wola i wzajemna życzliwość, a tego nam tu nie brakuje, jak sądzę :)
Pozdrawiam wszystkich
Spróbuję jednak coś wyjaśnić, bo chyba załapałam, skąd się wzięło nieporozumienie.
UsuńZauważcie, Dziewczyny, że pytanie (z notki), do którego się odniosłam w pierwszym komentarzu, brzmi:
"Dlaczego wszyscy dzwonią tylko i wyłącznie wtedy gdy coś chcą?".
Idzie tu więc nie o to, że ktoś, do kogo dzwonię z prośbą o pomoc, odmówi mi tej pomocy, ale o to, że nikt nie dzwoni z ofertą. Tego się - że tak powiem - czepiłam. Bo jeśli ktoś o pomoc poprosi, to należy szukać właśnie sposobu, by jej udzielić, a nie powodu, by jej nie udzielić (że się odniosę do zacytowanego przez Alis aforyzmu). To oczywiste.
W każdym bądź razie miłego dnia życzę :D Ja dzisiaj dzień spędzam sama z telewizorkiem :D Czasem tego też trzeba.
UsuńA ja chyba zwyczajnie na punkcie "nie mam czasu" jestem ostatnio przewrażliwiona. Aż się chyba za chwilę na własnym blogu poużalam ;-)
:D :D
Dobrze ze sie gdzie zalapiesz:) to bardzo wazne ) :*
OdpowiedzUsuń4,5 roku? to są jakieś kpiny :( przecież to czekanie jest najgorsze :((
OdpowiedzUsuń