Rzadko tutaj zaglądam, zaniedbałam bloga, jakoś ciężko wziąć mi się ostatnio za cokolwiek.
Od 26 października zaczęłam 2-letni kurs kwalifikacyjny na technika rachunkowości, jestem dopiero po pierwszych zajęciach, ale ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne. Zajęcia na dosyć wysokim poziomie, organizacja też w porządku, także nie mogę narzekać, a już biorąc pod uwagę dezorganizację panującą w szkole, gdzie uczyłam przez ostatnie 2 lata to już na pewno nie mam nic do zarzucenia.
Jakiś czas temu byłam na komisji lekarskiej w sprawie renty socjalnej, oczywiście tak owej renty nie dostałam, ponieważ stwierdzono, że ma żadnych przeciwwskazań do podjęcia przeze mnie jakiejkolwiek pracy. Z czym ja się do końca nie zgadzam, co za tym idzie złożyłam sprzeciw od orzeczenia. Teraz przede mną kolejna komisja, tym razem we Wrocławiu. Nie liczę na zbyt wiele, ale wychodzę z założenia, że nie warto się poddawać.
Zawiozłam też skierowanie do szpitala na oddział rehabilitacyjny, przez tel poinformowano mnie, że okres oczekiwania to 8 miesięcy, z takim też nastawieniem jechałam. Na miejscu okazało się, że 8 miesięcy to ja będę czekała na wizytę kwalifikującą do leczenia a później jeszcze rok. Czasem to już szkoda słów do tego wszystkiego.
Gratuluję decyzji o podjęciu kursu kwalifikacyjnego i cieszę się, że jesteś z niego zadowolona.
OdpowiedzUsuńI szczerze Cię podziwiam za wytrwałość w borykaniu się ze 'służbą zdrowia'...
Blogi są dla ludzi, nie ludzie dla blogów :)
Ściskam!
Cieszę się, że Ci się podoba :)
OdpowiedzUsuńHmm, w tych kolejkach to prędzej się umrze niż trafi do lekarza...
Pozdrawiam, miło, że napisałaś :)
To jest właśnie nasz polska służba zdrowia. Prędzej coś się stanie niż człowieka wyleczą.
OdpowiedzUsuńJak będziesz miała czas to napisz do mnie :)
OdpowiedzUsuńA dlzcego sie z tym nie do konca zgadzasz? moze im batrdzejc chidzilo o to, że jakas praca na pewno dla Ciebie jest...zapewne nie kazda ale jakas na pewno :)
OdpowiedzUsuń;*
Jaki przepyszny nagłówek! :)
OdpowiedzUsuń