Wczorajszy dzień to był jakiś koszmar. Po ciężkiej nocy wstałam przed 7.00. do ZUS-u miałam dojechać z jedną przesiadką tylko za nic nie mogłam znaleźć przystanka, z którego odjeżdżał drugi tramwaj a jak już go znalazłam i wsiadłam to po przejechaniu dwóch przystanków motorniczy stwierdził, że ma 20-minutowe opóźnienie i kazał wszystkim wysiąść, we mnie to już się wszystko gotowało, bo bałam się, że nie zdążę. Całe szczęście dotarłam w porę, ale już tak zestresowana, że miałam dosyć. Cała komisja trawała może z 25 minut, po czym jasno dali mi do zrozumienia, że nie dostanę renty socjalnej, sugerując, że są inne sposoby i mogę starać się jeszcze o stopień niepełnosprawności. Tylko tak się składa, że mam już ten stopień i jakoś niczego mi to nie ułatwia, ponieaż z tego stopnia jest 153 zł i np. idąc prywatnie na rehabilitację, chcąc wykupić 10 masaży, z których 1 kosztuje 30 zł to już razem jest 300 zł. W drodze powrotnej, przez pół drogi łzy same mi płynęły i nawet nie potrafiłam tego zahamować, a w domu musiałam wziąć 3 tabletki przeciwbólowe, bo myślałam, że mi głowa pęknie z bólu. Po prostu już zaczynam być zmęczona tym wszystkim.
Na oficjalną decyzję na piśmie i tak muszę czekać 30 dni.
Od poniedziałku zaczynam rehabilitację w przychodni, na którą czekam od 1 czerwca ;-)
W środę dotarł kalendarz, oczywiście w wersji poprawionej :D
A może jednak komisja łaskawie uzna, że osoba, która ma przyznany stopień niepełnosprawności, powinna otrzymać rentę?...
OdpowiedzUsuńŻycie nas nie rozpieszcza, a Ciebie hartuje już w młodości. Pocieszeniem może być to, że taki hart z pewnością zaprocentuje, niemniej serdecznie Ci współczuję.
Trzymaj się, dzielna Dziewczyno!
Zobaczymy co postanowią, nie liczę jednak na zbyt wiele skoro przed samym wyjściem usłyszałam, że muszę zrozumieć ich procedury. Czego się chyba nie da zrozumieć, bynajmniej ja nie potrafię.
UsuńMoże oficjalna decyzja Ciebie mile zaskoczy. Bądź silna i nie okazuj tak swoich uczuć (choć wiem, że czasem jest to trudne).
OdpowiedzUsuńPół roku czekania na rehabilitację, to jest niestety paranoja.
To teraz kalendarz jest taki, jak powinien :).
Może ... Wiem, że powinnam trzymać nerwy na wodzy, ale chywlami to wszystko już zaczyna mnie przerastać.
UsuńNa NFZ są właśnie takie kolejki na rehabiliację, a z kolei prywatnie wszystko kosztuje, także nie ma dobrej opcji chyba.
Tak, tym razem kalendarz wygląda normalnie, z czego się cieszę ;-)
Wiem, że to przerasta.. bo czasami i ja tak reaguję.. choć zaczęłam się z tym pilnować ;).
UsuńEch, ten NFZ.. nie ma dobrej opcji, bo wszystko jest wg mnie do góry nogami, nie tak jak trzeba..
To dobrze :) teraz na pewno jest piękny!
No to dobrze, że ten kalendarz dotarł do Ciebie jeszcze w tym roku ;) A ten odwrócony musiałaś zwrócić czy Ci go zostawili w ramach przeprosin? ;)
OdpowiedzUsuńChciałam co prawda odesłać, ale napisali, żebym nie odsyłała, bo może mi się jeszcze na coś przyda ;-)
UsuńRęce idzie załamać jak się patrzy na to wszystko
OdpowiedzUsuńTakie są realia, niestety :/ Czasem to już szkoda słów do tego wszystkiego.
UsuńAle co zrobić no...
UsuńGdybym to ja wiedziała ... :(
UsuńGłowa go góry coś wymyślisz ;)
UsuńPrzykro mi że tak ZUS dał ci w kość. Moja mama też ma z nimi problemy. Trzymaj się i zapraszam do siebie. A i czy mogę dodać cię do siebie ?>
OdpowiedzUsuńNo jasne, będzie mi bardzo miło :-)
Usuń:)
Usuńzapraszam do siebie
Usuńta sprawiedliwość ehh :(
OdpowiedzUsuńNiestety ...
UsuńPrzykre...ale od tej decyzji mozna sie odwolac? tak tylko pytam bo nie wiem jak to z tym dokladnie jest ;*
OdpowiedzUsuńNa szczęście od tej decyzji można się jeszcze odwołać do Sądu i to chyba już będzie ostatnia możliwość odwołania.
UsuńI to jest właśnie sprawiedliwość ;/ A ten cały ZUS ... czasami myślę, że to jeden wielki żart!
OdpowiedzUsuńTrzymaj sie :)
Oni to przeważnie potrafią tylko zabierać a nie dawać. Jak to ujęli: "muszę zrozumieć ich procedury.".
UsuńTak można liczyć na pomoc państwa. Ech, Polska...
OdpowiedzUsuńSzkoda słów już czasami do tego wszystkiego.
Usuń