sobota, 8 grudnia 2012

21.

     No żesz, mam jakiegoś pecha. Codziennie na 11.40 dojeżdżam na rehabilitację, zdążałam na styk. W zasadzie, mam zaledwie kilka minut na przebranie się jadąc autobusem o 11.12. W środę natomiast autobus w ogóle nie przyjechał, no i chcąc czy nie musiałam dojechać taksówką. Z kilkominutowym opóźnieniem. Po południu papier w drukarce nagle się zaciął, po czym ledwo nacisnęłam włącznik od lampki nocnej, a spaliła się żarówka. 

Chciałam dzisiaj oddać prace zaliczeniowe, te które zdążyłam napisać, ale moja drukarka wczoraj wieczorem zaczęła drukować na czerwono, pomimo tego, że czarny tusz jest. Więc oddanie prac musiałam przełożyć na ostatni możliwy termin w styczniu przed egzaminami. 

Zimnooo się zrobiło, do południa było u nas - 14 stopni. W czwartek miałam niestey okazję przekonać się jak jest ślisko, po "bliskim zetknięciu z chodnikiem".

Drugi rok z rzędu na Gali Wolontariatu dostałam mały upominek, w postaci kilku gadżetów, dzisiaj złożyłam delkarację do ponownego podejścia, do egzaminu praktycznego z administracji, tyle z pozytywnych wydarzeń ostatnich dni.

44 komentarze:

  1. Oj to naprawdę jakieś pechowe wibracje wysyłasz:P Ja mam problem z obojczykiem eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle wysyłam a odbieram :/ Co z tym obojczykiem?

      Usuń
    2. A kości mi szczykła i boli ale już wróciła na swoje miejsce:P

      Usuń
    3. Najważniejesze, że wróciła na swoje miejsce, ale teraz masz ten obojczyk jakoś usztywniony?

      Usuń
    4. nie. Ja tak mam przynajmniej raz w miesiącu że albo prawy albo lewy obojczyk tak dziwnie mi się kości ułożą że mnie boli a później kości wracają na swoje miejsce i coś szczyka. Mama mi mówi abym poszła do lekarza

      Usuń
    5. To może do jakiegoś ortopedy się wybierz, żeby po prostu to skonsultować.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że ten pechowy czas jak najszybciej Ciebie opuści..
    Pogoda nas nie rozpieszcza, a bliskiego zetknięcia z chodnikiem nie zazdroszczę, choć ja też już parę razy myślałam, że się przewrócę :P.

    Pozdrawiam :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ... Faktycznie pogoda nie rozpieczcza, a to dopiero początek mrozów.

      Usuń
    2. Na razie nie ma co narzekać :P.

      Usuń
    3. ;-). Ważne, żeby umieć też dostrzec dobre strony tego, co nas spotyka.
      Np. jak teraz nie oddałaś pracy, to może coś w niej poprawisz i dostaniesz jeszcze lepszą ocenę?:-)

      Usuń
    4. Coś w tym jednak jest :-)

      Usuń
  3. Może coś z tymi tuszami nie tak?
    Na szczęscie chyba jesteś cała, po zetknięciu z chodnikiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moją drukarką dosyć często są różnego rodzaju problemy. Tylko szkoda, że najczęściej w tych momentach, w których najbardziej potrzebuję coś wydrukować ... Całe szczęście tylko lekko się poobijałam.

      Usuń
    2. Złośliwość rzeczy martwych.

      Usuń

  4. Jest czasem taki ciąg zdarzeń masz wyjść oczko w ponczosze puściło jesteś odszykowana jedyna biała bluzka na tobie i paćkasz się tuszem albo ochlapuje cie samochód, ważne żeby do przodu tak naprawdę wszystko można ogarnąć .Pozdrawiam EWA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście się zgadzam,, tylko wiadmomo czasami to wszystko staje się uciążliwe i mocno irytujące.

      Usuń
  5. Ja się sobie dziwię, że jeszcze nie wywinęłam orzełka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I obyś dziwiła się jak najdłużej, bo jednak to nic przyjemnego ;p

      Usuń
    2. no może nie za długo bo dziwką zostanę od tego dziwienia :D

      Usuń
  6. widzę,że Twoja drukarka lubi robić Ci psikusy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie też jazdy z drukarką były, więc już zakazałam tacie kupowania nowej, wolę iść do papierniczego żeby mi wydrukowali, a nie pakować w sprzęty które po pierwszych tonerach kończą swój żywot grrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drukarka się przydaje, tylko wiadomo jak raz się popsuje to już trzeba mieć później do niej dużooo cierpliwości, a u nas to tylko w biblotece można wydrukować w razie czego.

      Usuń
  8. W tym całym pechu trzeba szukać pozytywów i się uśmiechać do nich właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w każdej sytuacji warto poszukać tych pozytywnych aspektów, choćby najmniejszych.

      Usuń
  9. Złośliwość rzeczy martwych :| Zgadzam sie jest okropnie ślisko. Mi nogi rozjerzają sie na prawie każdym kroku, czuję sie jak bambi na lodzie :P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się zaopatrzyć w jakieś podeszwy antypoślizgowe :D

      Usuń
  10. Na pewno zasłużyłaś na tę nagrodę i nie ma dyskusji :P
    Bywają w życiu każdego człowieka takie dni, że nic się nie udaje... Trzeba je po prostu przetrwać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze ... zasłużyłam :D
      Tak to już jest, nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli, ale tak jak napisałaś, takie dni trzeba po prostu przetrwać.

      Usuń
  11. Moje drukarki (a było ich już kilka) też robiły mi takie numery. Prace magisterską po kryjomu drukowałam u mamy w pracy:)teraz o dziwo w rękach mojego M. działa niezawodnie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamietam ze jak bodjaze drukowalam swoja prace magisterka (badz licencjacka- dzisaij dokladnie nie pamietam) moja drukarka po prostu zwariowala...i cala rodzina pomagała w tym, aby drukarka zaczela sprawnie dzialac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo właśnie w najważniejszych dla nas momentach akurat coś co nie powinno przestaje działać.

      Usuń
  13. oj to faktycznie jakieś fatum. Złośliwość rzeczy martwych jak to mówią.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nienawidzę tego zdjęcia u góry! Co na nie patrzę to mam coraz większą ochotę na gorącą czekoladę z bitą śmietaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D To jak już Twoja ochota osiągnie maksimum to możemy się zgadać na taką gorącą czekoladę :p

      Usuń