No żesz, mam jakiegoś pecha. Codziennie na 11.40 dojeżdżam na rehabilitację, zdążałam na styk. W zasadzie, mam zaledwie kilka minut na przebranie się jadąc autobusem o 11.12. W środę natomiast autobus w ogóle nie przyjechał, no i chcąc czy nie musiałam dojechać taksówką. Z kilkominutowym opóźnieniem. Po południu papier w drukarce nagle się zaciął, po czym ledwo nacisnęłam włącznik od lampki nocnej, a spaliła się żarówka.
Chciałam dzisiaj oddać prace zaliczeniowe, te które zdążyłam napisać, ale moja drukarka wczoraj wieczorem zaczęła drukować na czerwono, pomimo tego, że czarny tusz jest. Więc oddanie prac musiałam przełożyć na ostatni możliwy termin w styczniu przed egzaminami.
Zimnooo się zrobiło, do południa było u nas - 14 stopni. W czwartek miałam niestey okazję przekonać się jak jest ślisko, po "bliskim zetknięciu z chodnikiem".
Drugi rok z rzędu na Gali Wolontariatu dostałam mały upominek, w postaci kilku gadżetów, dzisiaj złożyłam delkarację do ponownego podejścia, do egzaminu praktycznego z administracji, tyle z pozytywnych wydarzeń ostatnich dni.
Oj to naprawdę jakieś pechowe wibracje wysyłasz:P Ja mam problem z obojczykiem eh
OdpowiedzUsuńMoże nie tyle wysyłam a odbieram :/ Co z tym obojczykiem?
UsuńA kości mi szczykła i boli ale już wróciła na swoje miejsce:P
UsuńNajważniejesze, że wróciła na swoje miejsce, ale teraz masz ten obojczyk jakoś usztywniony?
Usuńnie. Ja tak mam przynajmniej raz w miesiącu że albo prawy albo lewy obojczyk tak dziwnie mi się kości ułożą że mnie boli a później kości wracają na swoje miejsce i coś szczyka. Mama mi mówi abym poszła do lekarza
UsuńTo może do jakiegoś ortopedy się wybierz, żeby po prostu to skonsultować.
UsuńMam nadzieję, że ten pechowy czas jak najszybciej Ciebie opuści..
OdpowiedzUsuńPogoda nas nie rozpieszcza, a bliskiego zetknięcia z chodnikiem nie zazdroszczę, choć ja też już parę razy myślałam, że się przewrócę :P.
Pozdrawiam :*.
Oby ... Faktycznie pogoda nie rozpieczcza, a to dopiero początek mrozów.
UsuńNa razie nie ma co narzekać :P.
UsuńTeż prawda ;-)
Usuń;-). Ważne, żeby umieć też dostrzec dobre strony tego, co nas spotyka.
UsuńNp. jak teraz nie oddałaś pracy, to może coś w niej poprawisz i dostaniesz jeszcze lepszą ocenę?:-)
Coś w tym jednak jest :-)
UsuńMoże coś z tymi tuszami nie tak?
OdpowiedzUsuńNa szczęscie chyba jesteś cała, po zetknięciu z chodnikiem?
Z moją drukarką dosyć często są różnego rodzaju problemy. Tylko szkoda, że najczęściej w tych momentach, w których najbardziej potrzebuję coś wydrukować ... Całe szczęście tylko lekko się poobijałam.
UsuńZłośliwość rzeczy martwych.
UsuńBez wątpienia.
Usuń
OdpowiedzUsuńJest czasem taki ciąg zdarzeń masz wyjść oczko w ponczosze puściło jesteś odszykowana jedyna biała bluzka na tobie i paćkasz się tuszem albo ochlapuje cie samochód, ważne żeby do przodu tak naprawdę wszystko można ogarnąć .Pozdrawiam EWA
Oczywiście się zgadzam,, tylko wiadmomo czasami to wszystko staje się uciążliwe i mocno irytujące.
UsuńJa się sobie dziwię, że jeszcze nie wywinęłam orzełka :D
OdpowiedzUsuńI obyś dziwiła się jak najdłużej, bo jednak to nic przyjemnego ;p
Usuńno może nie za długo bo dziwką zostanę od tego dziwienia :D
Usuńwidzę,że Twoja drukarka lubi robić Ci psikusy :)
OdpowiedzUsuńNiestety.
Usuńmoże w końcu jej się zechce współpracować :)
UsuńMiejmy nadzieję ;-)
Usuńbądź cierpliwa :)
UsuńPostaram się.
Usuńu mnie też jazdy z drukarką były, więc już zakazałam tacie kupowania nowej, wolę iść do papierniczego żeby mi wydrukowali, a nie pakować w sprzęty które po pierwszych tonerach kończą swój żywot grrr
OdpowiedzUsuńDrukarka się przydaje, tylko wiadomo jak raz się popsuje to już trzeba mieć później do niej dużooo cierpliwości, a u nas to tylko w biblotece można wydrukować w razie czego.
UsuńW tym całym pechu trzeba szukać pozytywów i się uśmiechać do nich właśnie :)
OdpowiedzUsuńMasz rację, w każdej sytuacji warto poszukać tych pozytywnych aspektów, choćby najmniejszych.
UsuńZłośliwość rzeczy martwych :| Zgadzam sie jest okropnie ślisko. Mi nogi rozjerzają sie na prawie każdym kroku, czuję sie jak bambi na lodzie :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Trzeba się zaopatrzyć w jakieś podeszwy antypoślizgowe :D
UsuńNa pewno zasłużyłaś na tę nagrodę i nie ma dyskusji :P
OdpowiedzUsuńBywają w życiu każdego człowieka takie dni, że nic się nie udaje... Trzeba je po prostu przetrwać...
Dobrze, dobrze ... zasłużyłam :D
UsuńTak to już jest, nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli, ale tak jak napisałaś, takie dni trzeba po prostu przetrwać.
Moje drukarki (a było ich już kilka) też robiły mi takie numery. Prace magisterską po kryjomu drukowałam u mamy w pracy:)teraz o dziwo w rękach mojego M. działa niezawodnie:)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie mam takiego M. ;-)
UsuńPamietam ze jak bodjaze drukowalam swoja prace magisterka (badz licencjacka- dzisaij dokladnie nie pamietam) moja drukarka po prostu zwariowala...i cala rodzina pomagała w tym, aby drukarka zaczela sprawnie dzialac...
OdpowiedzUsuńBo właśnie w najważniejszych dla nas momentach akurat coś co nie powinno przestaje działać.
UsuńOkej :-)
OdpowiedzUsuńoj to faktycznie jakieś fatum. Złośliwość rzeczy martwych jak to mówią.
OdpowiedzUsuńNie da się tego ukryć :/
UsuńNienawidzę tego zdjęcia u góry! Co na nie patrzę to mam coraz większą ochotę na gorącą czekoladę z bitą śmietaną.
OdpowiedzUsuńHaha :D To jak już Twoja ochota osiągnie maksimum to możemy się zgadać na taką gorącą czekoladę :p
Usuń