Jakoś przed sylwestrem kupiłam na stronie tablica.pl rower stacjonarny, wiadomo ze względów finansowych nie mogę sobie pozowlić na całkiem nowy, bo jednak to jest dosyć kosztowna inwestycja. Za ten dałam 60 zł, z przywiezieniem do domu, jak na razie sprawuje się dobrze, więc z zakupu jestem zadowolona.
Od kilku dni staram się jeździć 2 razy dziennie po 15 min., wiem, że to mało, ale z kondycją kiepsko, a i muszę pamiętać o kręgosłupie żeby go nie przeciążyć bardziej niż to konieczne. Ciekawe tylko jak długo będzie trwał mój zapał, pamiętam jak po wyjściu ze szpitala niemal od razu kupiłam piłkę do ćwiczeń i nawet przez kilka miesięcy ćwiczyłam, lecz mój zapał niestety minął. Hmmm, po części było to spowodowane brakiem czasu, a po części zwykłym lenistwem, inaczej tego nazwać nie można.
Zawiozłam odwołanie do ZUS-u, w weekend zaliczyłam egzaminy. Kolejny zjazd dopiero w lutym. Z czego się cieszę, przynajmniej przez miesiąc zjazdy nie będą nakładały się z kursem, a mam zaległości na kursie i może być ze mną źle jak się nie wezmę porządnie za naukę. Kolejny raz stwierdzam, że jednak badzo ciężko jest pogodzić jedno z drugim.
No to życzę wytrwałości:)
OdpowiedzUsuńCo do szkoły, moje zaliczenia również do przodu. Ja mam jeszcze zjazd 18-19.01.
Dziękuję ;-)
UsuńW takim razie trzymam kciuki za Twój ostatni zjazd w tym semestrze i zaliczenia jeżeli jeszcze jakieś zostały ;*
Powodzenia życzę i wytrwałości... Chociaż po sobie wiem, że długo bym tak nie dała rady... Bardziej mobilizuje mnie ćwiczenie w grupie, dlatego chodzę na fitness i na aqua aerobik :)
OdpowiedzUsuńGratuluję zdania egzaminów! Teraz troszkę odpocznij i nabierz sił na następne :*
Po wyjściu ze szpitala, co prawda ćwiczyłam, ale to nie to samo co na sali gimnastycznej z większą ilością osób. Jednak ćwiczenia w grupie dają nam większą motywację żeby ćwiczyć ;-)
Usuń:* Teraz to przede wszystkim muszę zająć się nadrabianiem zaległości na kursie.
Jednym słowem masz słabą silna wole ,zdarza się jednak życzę wytrwałości .pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiestety nie zaprzeczę. Wygląda na to, że nic innego mi nie pozostaje jak tylko nad tym popracować.
UsuńWytrwałości! Powodzenia! :) Jeśli człowiek naprawdę czegoś chce, to znajdzie siły, by tego dokonać :)
OdpowiedzUsuńPodobno dla chcącego nic trudnego :-)
UsuńŻycze wytrwałości z rowerkiem, sama niestety nie jestem zbyt konsekwentna, wolę zajęcia zorganizowane.gratuluje zaliczenia:)
OdpowiedzUsuń:-) Zajęcia zorganizowane chyba faktycznie są wygodniejsze i w większym stopniu motywują.
UsuńDasz radę :) Jak kupiłam swoje hula-hop (80zł!) to też się bałam, że to tylko słomiany zapał, że wydałam tyle kasy na darmo. A jeszcze bardziej się przeraziłam, kiedy zobaczyłam krwiaki 30cm na 30cm :D Ale codziennie o kilka minut dłużej i teraz hoolam godzinkę dziennie :)
OdpowiedzUsuńJejku, a mnie się sesja zaczyna i zaliczenia wszystkie. Kalendarz na styczeń zaczyna pękać w szwach, moja głowa od nadmiaru wiedzy, a nerwy ze strachu...
ZUS... Urzędy - bleee!
Nawet sobie nie wyobrażam jakbym miała jeździć przez godzinę, także podziwiam Twoją wytrwałość do hula hop. Jeśli zaś chodzi o siniaki, to zdążyłam już Ci się pochwalić swoimi doświadczeniami, co prawda nie z hula hop, no ale rozumiem Twój ból :D
UsuńPowodzenia na sesji :* Ten miesiąc rzeczywiście nie jest łatwy, ale najważniejsze to go przetrwać, później już będzie przez jakiś czas trochę lżej.
ZUS to chyba niedługo zacznie śnić mi się po nocach.
I Ty dasz radę, zobaczysz :) Trochę czasu, trochę chęci i wszystko da się zrobić :)
UsuńBo my mamy wrażliwą skórę (potomkinie księżniczki od ziarenka grochu) i to wszystko przez to :D
Dziękuję - baaaaardzo się przyda...
To nie sen, to koszmar...
W końcu nie od razu Rzym zbudowano ;-) Do wszystkiego jednak trzeba czasu.
UsuńTak, my to chyba rzeczywiście mamy wrażliwą skórę i to chyba nawet bardzo sądząc po naszych obrażeniach :D
:*
Też kiedyś kupiłam sobie stacjonarny rower. Jeśli mam być z Tobą szczera, nawet nie wiem gdzie on jest ;)
OdpowiedzUsuńAczkolwiek Tobie życzę większej wytrwałości :)
Hehe, zobaczymy jak to będzie ze mną ;-) Jak na razie jest okej, ale to zaledwie kilka dni, także moja wytrwałość jeszcze trwa :D
UsuńZawsze to 15 minut niż nic. Wyjdziesz na prostą zobaczysz :)
OdpowiedzUsuńMałymi kroczkami, byle do przodu ;-)
Usuńi to jest ważne :)
UsuńNa pewno wszystko pogodzisz :) Ja w ciebie wierze:) Lepsze te 15 minut niż nic:)
OdpowiedzUsuńOj mam chwile zwątpienia, ale wiem też, że muszę pogodzić jedno z drugim, nie ma innej opcji. Też wychodzę z założenia, że na początek te 15 minut to już coś ;-)
UsuńJak stracisz motywację to napisz o tym na blogu a my na pewno Cię zmotywujemy :*
OdpowiedzUsuń;* Nie wiem czy dacie radę ;p
UsuńWytrwałości w dbaniu o siebie:)
OdpowiedzUsuńDziękuję, przyda się ;-)
UsuńJestem przekonana, że dasz rade wszystko ze wszystkim pogodzic :)
OdpowiedzUsuńPewnie dam radę, przynajmniej będę probowała, aczkolwiek ławo nie będzie.
Usuńja też mam taki zapał słomiany niestety ale mam nadzieję że Twój będzie trwał dłużej.
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieję, że tak będzie ;-)
UsuńOglądasz coś systematycznie w TV? jesli tak, to postaw rower przed telewizorem i pedałuj, czas szybko zleci :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie nie mam TV w swoim pokoju, ale zanim zaczynam pedałować to włączam radio, przy muzyce też czas szybciej leci :-)
UsuńTeż mam taki rower. Mój zapał trwał chwile teraz stoi, czasami sobie o nim przypomne, ale mam coraz mniej czasu więc go żadko uzywam :P
OdpowiedzUsuńTaki mam słomiany zapał i słabą wole :P
Mój trwa już tydzień :D No tak, ten brak czasu. Przyznam, że ostatnio i mi zaczyna doskierwać. Z tą silną wolą to jednak ciężko jest ;p
UsuńJa też myślę nad rowerkiem stacjonarnym. Może kiedyś się uda wreszcie zakupić ;) A Tobie życzę miłych ćwiczeń na nim :)
OdpowiedzUsuńw życiu w ogóle wszystko cięzko jest poukładac by miało ręcę i nogi
OdpowiedzUsuńJeździj chociaż te 15 minut, zawsze lepiej to niż nic.
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie
OdpowiedzUsuń